Shalom!
Czemu nie zwyczajowe salve? Powód jest wręcz prozaiczny. Nie chodzi o jakąś solidarność z Izraelem. Po prostu zajmę się dzisiaj książką, której autorki pracują na uniwersytecie w Tel-Avivie. Miasto to jest piękne, pełne niezwykłych zakątków, łączące skrajności i przeciwieństwa. Zresztą - sami zobaczcie.
Nowoczesna strona miasta
I ta mniej nowoczesna
I do tego niezła plaża (wszystkie zamieszczone wyżej zdjęcia pochodzą z archiwum prywatnego autorki bloga, stąd też jakość RIP)
Niestety całe jego piękno nie zdołało uchronić go przed milczącym przyzwoleniem na toczenie się skrajnie intrygujących badań na uniwersytecie. Badanie te zostały przedstawione w książce "Płeć i mózg" autorstwa Daphny Joel i Luby Vikhanski.
Książka miała za zadanie obalenie mitów odnośnie binarnego postrzegania płci. I tu już mamy pierwszy problem - gdy ktoś za jedyny cel obiera obalenie mitów (zamiast rzetelnego zbadania tematu i stwierdzenia, co prawdą jest, a co nią nie jest), istnieje duże prawdopodobieństwo, że sam stworzy kolejne mity na potrzeby swojej tezy. Może pominie pewne fakty, może wykona po prostu fikołki logiczne. Sama nie potrafię robić fikołków - z wf miałam oceny dość mierne. Ale to może i lepiej. W końcu kto z nas lubi fikołki?
No dobrze, ale co z tą książką jest nie tak? Może najpierw pomyślmy, co z nią jest w porządku. Po pierwsze - niezła okładka. Estetyczna. Ładnie wygląda na instagramie. Po drugie - próba obalenia mitów. Tutaj należą się gratulacje, że autorki chociaż spróbowały podjąć się tematu od innej strony. Spodobało mi się także kilka sensownych zmian, które by można wprowadzić do społeczeństwa - choćby publikacja prac naukowych z użyciem inicjałów zamiast pełnych imion. Bo w sumie czemu nie? I to by było na tyle z zalet. Teraz pora na wady.
Jest to pozycja skrajnie stronnicza, nastawiona na udowodnienie tezy. Richard Feynman z pewnością nazwałby ją pozycją z nauki spod znaku kultury cargo, czyli nauki skrajnie nieuczciwej. Zresztą uważam, że gender studies nie zasługują na zaliczenia ich do grona nauki, podobnie jak jakaś połowa wspólczesnej psychologii.
Autorki bohatersko odkrywają istnienie pewnego niezwykłego i magicznego zjawiska. Zjawisko to to jest uwaga uwaga OSOBOWOŚĆ! W książce przedstawiono przełom w nauce - odkryto, że ludzie spod jednej płci mogą się różnić pod względem preferencji i zachowań! Ha, ale heca! Kto by pomyślał. Przedstawiono to zjawisko jako mozaikowatość mózgu i o tym jest jakaś połowa tej książki, ale proszę Was, przecież od razu widać że chodzi o charakter. To tylko jeden z potężnych fikołków, wręcz akrobacji na poziomie olimpijskim. Lecimy dalej.
Generalnie autorki bohatersko rozwiązują problemy, na które nikt inny by nie wpadł.
Wiem że może Polska jest zacofana i generalnie to mamy tutaj ciemnogród, ale czy ktokolwiek z Was kiedykolwiek zauważył w sklepie regał z zabawkami i wyraźnym napisem "dla dziewczynek" lub "dla chłopców"? Ja nie. A po sklepach z zabawkami to ja kochałam buszować. Autorki mieszkają w Izraelu. Będąc tam także miałam okazję trafić do sklepu z zabawkami. I wiecie co? Nigdzie nie zauważyłam takiego podziału na regałach! A książka ta się nad tą kwestią rozwodzi dość głęboko. Dlaczego powinno się odejść od takiego podejścia. Ale ciężko odejść od czegoś, co nie jest praktykowane.
Teraz pora na fragment, który mnie wyjątkowo rozśmieszył.
Kobiety pracujące w obszarach zdominowanych przez mężczyzn często ukrywają swoją kobiecość. Moje koleżanki z "męskich" dyscyplin, takich jak informatyka, nie malują ust szminką i nie noszą wysokich obcasów, by traktowano je jako prawdziwe naukowczynie.
Czyli patrzcie - autorki bohatersko próbują nam wmówić, że nie ma takiego czegoś jak zachowanie męskie i kobiece, by dalej pokazać, że utrudnia się kobietom zachowania kobiece! Ha! Mam was!
Druga kwestia, chyba jeszcze istotniejsza. Może nie wiem, zachowanie te wynikają z tego, że statystycznie częściej kobiety zainteresowane informatyką nie przepadają za makijażem? Może po prostu tego nie chcą? Brzytwa Ockhama się kłania, nie ma co.
Fikołek numer dwa. Szczurzy mózg. Generalnie przeprowadzono ciekawe badania, które mówiły, że mózg szczurów płci męskiej lepiej się rozwija w stresie, zaś mózg szczurów płci żeńskiej - w spokoju. Ciekawa sprawa, nie? Tłumaczy wiele zjawisk, na przykład to czemu mężczyzn aż tak pociągają zachowania ryzykowne czy stresujące gry komputerowe.
Fakt ten został jednak przez autorki zinterpretowany na odwrót. Mianowicie, że mózg lepiej rozwinięty w spokoju to "mózg żeński", zaś mózg lepiej działający w stresie to "mózg męski". Brzmi to trochę pogmatwanie, ale patrzcie - dajmy na to mamy dwa mózgi. Mózg X (samiczka) i mózg Y (samiec). I teraz te liczby w stylu 10 kolców są z czapy wzięte, tym się nie sugerujcie. Dałam żeby lepiej przedstawić przykład.
Mózg X w spokoju ma 10 kolców dendrytycznych w danym obszarze. Pod wpływem stresu traci 5 kolców i ma tylko 5 kolców.
Mózg Y ma w spokoju 5 kolców. Pod wpływem stresu zyskuje 5 kolców i ma 10 kolców.
Normalna reakcja na konkretne warunki środowiskowe. Fikołek iście olimpijski? "Mózg żeński X pod wpływem stresu stał się mózgiem męskim Y, a mózg męski Y pod wpływem stresu stał się mózgiem żeńskim X".
Bez komentarza.
Cała książka napisana jest w podobnym duchu i narracji. Nie mam już nawet siły przytaczać kolejnych przykładów. Czy książka jest warta przeczytania - oceńcie sami. Uważam, że dałam wystarczająco dużo informacji.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz